MENU
MŁODZIEŻ I FILANTROPIA
ROK SZKOŁY W RUCHU
ALEJA GWIAZD


PROGRAM WYCHOWAWCZY

Korona Polskiego Wychowania
WYDARZENIA ARCHIWUM
OSIĄGNIĘCIA i AKCJE


20 IV 2011r. Tytuł Szkoły
Odkrywców Talentów


Polsko-Ukraińska Grywalizacja



















EDUKACJA
KALENDARZ
TOMKOWY MIKOŁAJ

Jak zostaliśmy Tomkowymi Mikołajami

       Wszystko zaczęło się od wizyty na stronie centrum Edukacji Obywatelskiej i podejścia (już drugiego) do programu "Młody Obywatel". w tym roku pojawiła się zmiana w programie - postawiono na sport i jego interakcję z kształtowaniem postaw obywatelskich wśród młodzieży. Szybka rozmowa z koleżanką Celiną i jeszcze szybsza decyzja - "pisz, najwyżej się nie uda - co nam zrobią". No to napisałem zgłoszenia do programu, okazało się, że przeszło i nas zakwalifikowali - ok, to co robimy? Szybka rozmowa z klasą I A i III B i już wiem, coś z tego wyjdzie ;)
      W międzyczasie dostajemy z koleżanką Celiną ankiety do wypełnienia i już widzę, że łatwo nie będzie. Ale co tam, my nie damy rady ??? Dobra, pomysł już jest - trzeba jeszcze znaleźć cel. I nagle olśnienie - Tomek. Super gość z problemem - nie za bardzo może oddychać i czeka na nowe płuca. Jeśli można mu pomóc, to spróbujemy. Kontaktuję się z Tomkiem, wykorzystując do umówienia spotkania jego brata ;) Spotykamy się, rozmawiamy, Szczerze mówię - "Tomek, nie wiem ile uda nam się zebrać - 100, 200 złotych, ale najważniejsze jest, żeby dzieciaki się nauczyły pomagania innym". Tomek się zgadza, a ja jadę na warsztaty do Warszawy. Tam podczas zajęć zaczyna się krystalizować pomysł - Mikołaj, dobra data, dobry okres - ludzie przed Bożym Narodzeniem są skorzy do pomagania innym czysta socjologia. Robimy "Bieg Tomkowych Mikołajów". Po powrocie konsultacja z koleżanką Celiną - ok, tylko może coś zmienić. Dobra, tylko co? Nazwę ! Od tego dnia mówimy o wydarzeniu "Zostań Tomkowym Mikołajem".
      Jest dobrze, powstaje jakiś zarys tego, co zrobimy, Wizyta w GOKSiRze i mały zonk - 6 grudnia zajęty, decydujemy sie na 5 grudnia. Dzwonię do CEO, do Ani Mitury, ogólnopolskiego koordynatora "Młodego Obywatela" i "załatwiam" warsztaty dla dzieciaków z grupy projektowej - 20 osób. Warsztaty są w październiku - dzieciaki zadowolone, prowadząca Agata - też. To właśnie wtedy powstaje "logo" wydarzenia - autorstwa Radka. Od czasu do czasu spotykamy się z młodzieżą i kombinujemy, co zrobić. Jest lista osób, które trzeba poprosić o wsparcie, tworzymy wspólnie pismo do "sponsorów" - tak naprawdę sojuszników wydarzenia. Na Facebook'u tworzy sie wydarzenie. Jest szum, coś się dzieje - żywioł ruszył jak lawina. Teraz już jest za późno, aby sie wycofać. Koleżanka Celina z dziewczynami odwiedza sojuszników, trzymając w ręku opracowane przez nas pismo. Wymachując nim jak sztandarem bojowym, otwiera przed sobą każde drzwi - nawet te zamknięte przed postronnymi. Bank Spółdzielczy, Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, Urząd Gminy, Pizzeria kapitulują przed jej impetem i godzą sie bezwarunkowo na wszystko, czego zażąda. Wszystko jest dobrze, na Facebook'u coraz więcej like'ów - zarys biegu już ułożony w głowie, tylko nie mamy nagrody. Ale została nam jeszcze wizyta w Siedlisku Folkloru Marzanna. Jesteśmy dobrej myśli - pani Menedżer jest naszą byłą uczennicą - będzie nam łatwiej rozmawiać. I jest wszystko dobrze, bo rozmawiamy z właścicielem, który zgadza sie na ustawienie puszek w lokalach. Pada pytanie "Czego jeszcze potrzebujecie?", "Nie mamy jeszcze nagrody głównej" ;( "Ok. voucher może być, na 200 złotych". "oczywiście, dziękujemy bardzo". No to teraz mamy naprawdę super nagrodę główną. Powstaje regulamin wydarzenia, krótki film animowany, coraz więcej się mówi o naszej akcji. Kręcimy filmik dla Tomka, żeby wiedział, kto chce mu pomóc. Bardzo mu się podoba. 11 listopada jadę do Tomka z kamerą, aby nakręcić filmik dla dzieciaków. Niestety, trochę się zagadaliśmy i pędzę na Wieczornicę Patriotyczną do GOKSiRu. Zdzwaniamy się wieczorem, co z tym filmem, Tomek mówi "To może ja przyjdę do dzieciaków, trochę z nimi pogadam?" Ok, dobry pomysł. I tak w pewną środę, robimy lekcję poświęconą projektowi, a nagle wchodzi Tomek, siada i zaczyna mówić, że fajnie, że dzieciaki chcą coś robić, jak to jest żyć bez pełnego oddechu. Na sali cisza, jak makiem zasiał Wszyscy słuchają, nawet Paweł i Piotrek nie zadają żadnych pytań. Jestem w szoku - nie poznaję tej klasy. Ale kilka dni później słyszę od Weroniki - "Wie Pan, Tomek jest mega". I już wiem - to co robimy ma sens. Przygotowania - trwają cały czas, dzieciaki w domach robią prezenty, dekoracje, szukają potrzebnych rekwizytów. Umawiam się z dziewczynami na niedzielę - będziemy stać z puszkami po mszy i zbierać pieniążki, Rozmowa z księdzem wikarym, prośba o pomoc - "nie ma żadnego problemu, przeczytam w ramach ogłoszeń". W niedzielę dziewczyny zjawiają się o 10.30. Amanda z Emilią upiekły ponad 100 ciasteczek - same, Mama Amandy potwierdza. Kończy się msza o 10.00. Zbieramy, zimno, ale dziewczyny są dzielne. Szybka decyzja - zostajemy na następną mszę. Bardzo zimno, ale ta dobroć i szczodrość płynąca od ludzi nam to wynagradza. I puszki się zapełniają w zastraszającym tempie. Czas do domu. I tak na przygotowaniach mija tydzień. Nadchodzi piątek, 4 grudnia - czas wytężonej pracy - dzień przed finałem akcji. Ustawiamy tor przeszkód, malujemy, rysujemy, kleimy, tniemy, wszyscy coś robią. jest prawie 18.00, gdy można powiedzieć - "gotowe, do domu, spotykamy się rano o 9.30". Nadchodzi dzień finału - sobota. Wstaję rano - jest stres - jak to wyjdzie, a co zrobimy, jak nikt nie przyjdzie - czarne myśli. Dobra, nie ma co myśleć, trzeba jechać do Niedrzwicy i brać się do roboty. Po drodze zabieram koleżankę Celinę i razem zabieramy puszki ze sklepów. Dzieciaki przychodzą przed czasem, chyba też zdenerwowane, ale nie dają nic po sobie poznać. Przychodzi Kuba - nasz ratownik medyczny, są dziewczyny z 3 NDH "Zorza", przyjeżdżają ciastka z Piekarni Mielnik i GSu. Wszystko gotowe, zaczynamy. Pierwsi startują najmłodsi - dostają nagrody za "odczarowanie" toru przeszkód. W międzyczasie pojawił się Tomek, zestresowany, ale zaciekawiony. Mimo, że tego nie widać po ilości startujących puszka się zapełnia coraz bardziej, a czas płynie coraz szybciej. Nagroda główna rozpaliła niektórych tak, że walka o zwycięstwo jest naprawdę zażarta. Pojawiają się motocykle - Dniepr i Junak z właścicielami, zjawia się też Paweł z kolegami - pokazują stunt rowerowy. Jest dobrze, kręci się. Pojawia się też Ania z CEO z mężem - są z lekka "zszokowani" naszą imprezą, że fajnie, z pomysłem, że ogólnie "WOW". Miło. I już jest 15.00. Oficjalnie zamykamy tor przeszkód i ogłaszamy zwycięzców, rozdajemy nagrody. Wszyscy zadowoleni. Mina najmłodszego uczestnika - Szymona, gdy otrzymuje kupon do pizzerii, wynagradza nam cały wysiłek. Jeszcze tylko posprzątać, podliczyć zebrane pieniądze i do domu. Wieczorem zaczyna schodzić stres i odzywa się zmęczenie. Trzeba odpocząć. I poniedziałek, pieniądze przeliczone jeszcze raz i idziemy wpłacić do banku - całe 4 393,65 PLN. No i jeszcze 1 000 PLN wpłacone wcześniej przez Bank Spółdzielczy. Chyba dobrze wyszło, jak myślicie ???
      
Bartosz Krupa Gimnazjum nr 1 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego





















Wszystkie prawa zastrzeżone
Opracowanie i skład witryny - Jan Flis email janf@gimnazjumniedrzwica.pl
Redaktorzy: Justyna Polaczek, Jan Flis, Magdalena Kosidło, Uczniowie
Zdjęcia - Justyna Polaczek, Jarosław Zaborski, Jan Flis, uczniowie,
Korekta - Małgorzata Kuna