MENU
MŁODZIEŻ I FILANTROPIA
ROK SZKOŁY W RUCHU
ALEJA GWIAZD


PROGRAM WYCHOWAWCZY

Korona Polskiego Wychowania
WYDARZENIA ARCHIWUM
OSIĄGNIĘCIA i AKCJE


20 IV 2011r. Tytuł Szkoły
Odkrywców Talentów


Polsko-Ukraińska Grywalizacja



















EDUKACJA
KALENDARZ
MOTYCZ

Rowerami do Motycza Leśnego 

      W dniu 24 kwietnia klasy III B, C, D w silnej grupie łącznie ponad 30 osób pod opieką trójki wychowawców - pań Moniki i Magdy oraz pana Bartosza udało się do Motycza Leśnego, do domu Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo celem "zresetowania mózgów" po egzaminie gimnazjalnym.
      Wszyscy jednogłośnie wybrali najfajniejszy środek transportu - pojazd napędzany siłą mięśni, popularnie zwany rowerem. Wymagało to od niektórych szybkich zakupów wspomnianego wcześniej pojazdu, a od innych szybkiego kursu mechaniki rowerowej. Ale udało się i w piątek rano przed szkołą na miejscu zbiórki stawili się wszyscy chętni, których nie odstraszyła pogoda, ani przewidywane trudy wycieczki.
      Na znak dany przez wychowawcę III B wszyscy ruszyli. Cóż to był za widok, coś wspaniałego - niech się schowa Tour de France. Aż dziwne, że w bramce potrafiło się zmieścić jednocześnie kilka rowerów. Oczywiście tempo spacerowe - niektórzy chłopcy chyba jednak tego nie dosłyszeli i wyrwali do przodu; jeden nawet nie patrzył na drogę, tylko jechał na skróty przez pola.
      Bardzo szybko reszta grupy dołączyła do III B i od Radawczyka całość jechała już jako jeden kolarski peleton, czasami tylko rozrywany ucieczkami pojedynczych "zawodników". W bardzo miłej atmosferze dojechaliśmy do Motycza, gdzie czekała na nas już pani Marta Szaro z Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo z przygotowanym ogniskiem. To był bardzo dobry pomysł - kiełbasa znikała w zastraszającym tempie, ale chleb w jeszcze większym. Konieczne były dodatkowe zakupy, choć dla niektórych i tak za małe.
      Około południa nadszedł czas powrotu - zwłaszcza, że nasi "sportowcy" przegrali mecz w piłkę nożną z szóstoklasistami. Droga powrotna trwała troszkę dłużej, według niektórych z powodu upału, a według innych - bo "było pod górkę".
      Podsumowując - wyjazd należy uznać za udany. Strat w ludziach nie było - no może niewielkie. Straty w sprzęcie - podarte legginsy (choć do końca nie jesteśmy pewni, że w chwili wyjazdu były całe). Każdy wrócił uśmiechnięty, choć zmęczony. Niektórzy tez narzekali na bolesność zakończenia pleców, ale to raczej niemożliwe po tak krótkim dystansie.
      Mamy nadzieję, że takie wyjazdy staną się swego rodzaju tradycją, bo to naprawdę fajna zabawa.

galeria 1

galeria 2










Wszystkie prawa zastrzeżone
Opracowanie i skład witryny - Jan Flis email janf@gimnazjumniedrzwica.pl
Redaktorzy: Justyna Polaczek, Jan Flis, Magdalena Kosidło, Uczniowie
Zdjęcia - Justyna Polaczek, Jarosław Zaborski, Jan Flis, uczniowie,
Korekta - Małgorzata Kuna